Kupowanie dżinsów przypomina szukanie „Tego jedynego” — jest irytującym, wyczerpującym i przygnębiającym doświadczeniem. Bez względu na to, ile par przytaszczę do przymierzalni, jak bardzo się napocę i ile łez wyleję, wciągając brzuch w nadziei znalezienia korzystnego fasonu, zawsze na koniec zastanawiam się nad jedną rzeczą: skoro dżinsy powinny być podstawą garderoby, to dlaczego znalezienie odpowiedniej pary jest tak strasznie trudne? Może jest zbyt duży wybór? Dzisiaj ta branża jest warta miliardy dolarów, nie dziwi więc, że każdy, kto ma maszynę do szycia, wykorzystuje koniunkturę.

W ostatnich latach odnotowano jeszcze większy wzrost w sektorze produkcji dżinsów. Na rynku pojawiło się mnóstwo nowych wyszczuplających fasonów i krojów spodni spranych i w różnych odcieniach — producenci prześcigają się w dziedzinie innowacji technicznych, których przykładem może być technologia zwalczająca celulitis, oraz w dziedzinie rozwiązań projektanckich — tu przykładem mogą być szwy podnoszące i kształtujące pupę. Wybór właściwej pary dżinsów jest bardzo osobistą decyzją. Ja na przykład jestem wielką fanką dżinsów, w których linia talii z przodu nieco się obniża, przez co wygląda się korzystniej.